Wspinaczka: Jak Pani Ania pomogła mi znaleźć Supermoc!
Cześć!
Pisałem już o zdobywaniu górskich szczytów i o tym, jak to jest żyć ze stwardnieniem guzowatym. Dziś chcę Wam opowiedzieć o czymś, co jest dla mnie jeszcze bardziej ekscytujące – o mojej pasji do wspinaczki!
Dwa lata wertykalnego świata
Dla wielu osób wspinanie to coś, co robią raz na wakacjach. Dla mnie to już dwa lata regularnej pracy – cotygodniowe zajęcia na ściance.
A wszystko to dzięki Pani Ani mojemu instruktorowi i Fundacji Sprawne Wspinanie. Pani Ania jest moją przewodniczką w tym pionowym świecie. To dzięki jej cierpliwości i temu, że zawsze we mnie wierzy, mogłem dojść do miejsc, które wydawały się niemożliwe. Ucząc się wspinaczki, uczę się też cierpliwości, planowania i tego, że upadek to tylko chwilowa przerwa przed kolejną próbą.
Obecnie spotkacie mnie na ściance Wibrem Arena we Wrocławiu – to tam chodzę w pionie, czasami wisząc głową w dół, to tu testuję siłę swoich chwytów.
Moje Podsumowanie Emocji: Od KGP do Podium!
Zacząłem od chodzenia po górach (KGP – super sprawa!), ale wspinanie daje mi coś innego – skupienie. Kiedy mam rękę na chwycie, nie myślę o niczym innym. Wtedy liczy się tylko ruch, oddech i następny krok.
Ostatnie miesiące były dla mnie niesamowite, bo mogłem sprawdzić swoje umiejętności na prawdziwych zawodach:
Rodzinna Integracyjna Olimpiada Wspinaczkowa (Wrzesień): To było super! Mnóstwo śmiechu, uśmiechów i wspólnego kibicowania. Pokazało mi to, jak fajna jest nasza wspinaczkowa społeczność. Zdjęcia są tego dowodem!Zawody w Karpaczu – Moja Supermoc! (Październik): I tu nastąpił moment, na który czekałem. W Zawodach Wspinaczkowych Osób z Niepełnosprawnościami o Puchar Marszałka Województwa Dolnośląskiego organizowanych przez Fundację Szerpowie Nadziei na Kruczych Skałach. Stanąłem na pierwszym miejscu! To była ta chwila, w której poczułem, że te dwa lata treningów z Panią Anią naprawdę się opłaciły. Kiedy wisiałem na linie i spojrzałem w dół – to było uczucie czystej, nieskrępowanej radości!
Tutaj chcę podziękować wszystkim, którzy mi kibicują nie wymienię wszystkich z imienia ale personalnie wiecie że o Was myślę i BARDZO WAM DZIĘKUJĘ.


Co dalej?
Każdy trening to dla mnie przygotowanie do następnego wyzwania. Na razie cieszę się tym, co osiągnąłem, ale już myślę o tym, jaki kolejny, trudniejszy projekt (trasa) czeka na mnie. Wiem że Pani Ania tu na pewno coś znajdzie. Bo granice są po to by je przekraczać.
Dziękuję, że tu jesteście i śledzicie moją wspinaczkową przygodę!






Komentarze
Prześlij komentarz