11,12/28 Podwójne uderzenie! Chełmiec i Waligóra w jeden dzień 🏔️🏔️
Kwiecień przywitał nas piękną pogodą i idealnymi warunkami do bicia rekordów! Tym razem w moim „Biegu do normalności” postawiliśmy na intensywność – zdobyliśmy dwa szczyty do Korony Gór Polski podczas jednej wyprawy: Chełmiec i Waligórę.
Szczyt nr 11: Chełmiec (851 m n.p.m.) – Spojrzenie z góry
Zaczęliśmy od Chełmca. Ruszyliśmy z Sobięcina, startując spod cmentarza i trzymając się żółtego szlaku. To była przyjemna rozgrzewka przed tym, co czekało nas później.
Na szczycie czekała na nas nagroda – udało nam się wejść na wieżę widokową! Panorama na Sudety w kwietniowym słońcu była obłędna. Pańcia, jak na kierownika wyprawy przystało, dzielnie towarzyszyła nam na każdym metrze, sprawdzając czy tempo jest odpowiednie. Pierwsza pieczątka wylądowała w książeczce i ruszyliśmy dalej.
Szczyt nr 12: Waligóra (934 m n.p.m.) – Pionowy test sprawności
Po krótkim przejeździe zameldowaliśmy się pod schroniskiem Andrzejówka. Cel: Waligóra. Wybraliśmy legendarny żółty szlak, który biegnie niemal pionowo w górę.
To był prawdziwy test. Choć było stromo, podłoże było suche, więc raczki mogły zostać w plecakach. Wykorzystałem tutaj całe swoje doświadczenie z treningów wspinaczkowych – każdy krok na tej „ścianie” był stabilny i pewny. Janek i ja weszliśmy na górę w świetnym stylu, a Pańcia wbiegła na szczyt tak, jakby grawitacja dla niej nie istniała!
Statystyka: 12/28. Dwie góry, dwa zupełnie inne podejścia i masa pozytywnej energii. Dzisiejszy dzień pokazał mi, jak bardzo wzmocniły się moje nogi od początku naszej przygody. Idziemy po więcej!
p.s. część obowiązkowa - pajacyki





.jpg)





Komentarze
Prześlij komentarz