6/28 SZÓSTY SZCZYT ZDOBYTY! Kowadło w Górach Złotych i Pańcia, mój Osobisty Trener!

Nie Zwalniamy Tempa!

Koniec długiego weekendu to u nas nie czas na odpoczynek, ale czas na kolejną wyprawę! Kowadło w Górach Złotych było idealnym celem. Wyobrażacie sobie – SZÓSTY szczyt do KGP! Po miesiącu! To jest dopiero aktywność, na którą niektórzy by powiedzieli, że jestem za chory, a ja mówię: jestem za wesoły i mam super ekipę, żeby się zatrzymywać!

Tata Janka, Jarek, planował trasę, a my cieszyliśmy się, że znowu jesteśmy razem. Pogoda miała być cieplejsza niż na Biskupiej Kopie, bez śnieżnych szaleństw. Czyli idealnie dla mnie i Pańci!

Zniszczone Mostki? Nie dla nas! Zmieniamy Plan na Plan Super!

Zawsze jest jakaś przygoda! Mieliśmy wejść od strony Żulowej, ale okazało się, że powódź miała inne plany i zniszczyła mostki na szlaku. Szybka zmiana trasy, podjechaliśmy do Skoroszczyc po stronie czeskiej i dzień od razu zrobił się piękny i słoneczny!

Na starcie było trochę ślisko, bo śnieg był miękki. Kamil jak zwykle zaczął gnać jak rakieta! Tata Janka próbował go dogonić, a mnie? Mnie pilnowała moja mała, ale bardzo ważna szefowa!

Mój Trener Personalny ma 4 Łapy i Ogonek!

Wiecie, co jest najlepsze na tym świecie? Że ja, nastolatek ze stwardnieniem guzowatym, który czasem musi iść wolniej i uważać, mam przy sobie takiego motywatora!

Kiedy tylko zacznę człapać (bo Kowadło to ponoć łatwy, spacerowy szlak – tak mówił Jarek!), Pańcia się zatrzymuje, odwraca i SZCZEKA! 📢 To jej sposób na powiedzenie: "Miki, ruszaj się! Musimy iść po Koronę!" Ja i Janek śmialiśmy się, że Pańcia sprawdza, czy śniegu nie ma za dużo, żeby nam się dobrze szło!


Tata Janka powiedział, że droga, jaką wybraliśmy, jest najlepsza zimą, bo idzie się powoli, ale stale do góry, bez żadnych trudności. To było idealne dla nas, bo mogliśmy gadać, śmiać się i podziwiać góry. A Pańcia? Pańcia ciągnęła nas wszystkich do przodu!

Na Kowadle!

Wreszcie szczyt! Kowadło (989 m n.p.m.)! 

Nie jest to szczyt, z którego są widoki na cały świat, bo jest zalesiony, ale to nic! Czasem najpiękniejsze rzeczy są w środku lasu. Czułem się dumnie! 🥳 Staliśmy przy tabliczce, ja mogłem wpisać do swojej książeczki Korony, a Pańcia dostała dużą nagrodę za to, że tak nas ciągnęła!

Właśnie o to chodzi! Może mam niepełnosprawność, może idę wolniej, ale z taką ekipą i takim trenerem, jak moja Pańcia, mogę zdobyć każdy szczyt! Satysfakcja jest ogromna! A radość? Radość jest najlepszym lekarstwem!

Co dalej? Kowadło – Zaliczone! 

Super, że to był szósty szczyt, a my już planujemy siódmy! Kowadło było pięknym zakończeniem weekendu.

Piszcie mi w komentarzach: Jaki szczyt Korony Gór Polski jest Waszym ulubionym? Muszę mieć inspirację na następny wypad!






Komentarze