7/28 Pamiętnik Zdobywcy: Lokomotywy, grająca wieża i siódmy szczyt!

Kiedy ma się taką ekipę jak moja, to nawet prognozy o śnieżycach i wichurach nie są w stanie nas zatrzymać. Ledwo pożegnaliśmy Kowadło, a już nogi niosły nas w Góry Bardzkie. Cel? Kłodzka Góra – mój siódmy krok do Korony Gór Polski!

O lokomotywach i wspólnej drodze

Zaczęliśmy nietypowo, bo od... kolei! Razem z Jankiem chodzimy do jednej klasy, więc tematów nam nie brakuje, ale tym razem motywem przewodnim były pociągi. Opowiadałem chłopakom o czeskich parowozach (Nemka 555* to jest coś!), a czas płynął nam tak szybko, że nawet nie zauważyłem, kiedy szlak zaczął piąć się ostro w górę.

Mówią, że podejście pod Ostrą to niezła „wyrypa”, ale dla mnie to był czysty fun. Czułem się wysportowany i silny – bieganie w górę i w dół to moja ulubiona forma rehabilitacji. Choć pod świeżym śniegiem czaił się lód i musieliśmy ubrać raczki, szło nam się świetnie. Bez protestów, pełne skupienie i do przodu!

Tor przeszkód na Gajniku 

Po zdobyciu Ostrej i Gajnika szlak rzucił nam wyzwanie. Zrobił się z tego prawdziwy tor przeszkód! Zwalone pnie, śliskie podejścia – to jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Takie momenty najlepiej ćwiczą moją koordynację. 


Muzyka wiatru na wieży 

W końcu dotarliśmy do Kłodzkiej Góry (757 m n.p.m.). Najpierw obowiązkowe pieczątki (Kamil dopilnował, żeby wszystko się zgadzało!), a potem... wieża. Ale nie taka zwykła! Tata Janka mówi, że ta wieża jest muzyczna i ma rację. Kiedy wiatr uderza w jej stalową konstrukcję, cała „gra” i wydaje niesamowite dźwięki. Razem z rodzicami weszliśmy na samą górę, żeby poczuć te wibracje i zobaczyć nadciągający śnieg. Widok był epicki, choć wiało tak, że prawie urywało głowy!


Loty nad wieżą i historyczna antena

Zanim uciekliśmy przed zamiecią, tata zainicjował „skoki nad wieżą”. Próbowaliśmy złapać ten idealny kadr kilka razy – było mnóstwo śmiechu i dynamiki. Potem jeszcze szybki skok na Szeroką Górę, żeby stanąć przy historycznej antenie (to w końcu najwyższy punkt pasma!) i zaczęliśmy odwrót. 

Ucieczka przed zimą Schodziliśmy drogą rowerową, gdzie było cicho i spokojnie. Śnieg zaczął się kleić do wszystkiego – nawet do Pańci! Wykorzystałem to, żeby poćwiczyć rzuty kulkami i różne figury na śniegu. Czysta frajda!

Znowu mieliśmy niesamowite szczęście. Gdy tylko zatrzasnęły się drzwi aut, pogoda totalnie się załamała. A my? My już marzyliśmy tylko o wspólnym obiedzie i o tym, żeby... nie zamówić przypadkiem pizzy o średnicy metra (choć po takim wysiłku pewnie bym ją zjadł sam!).

7 szczytów za mną. Kolejne wyprawy już kiełkują w głowie. Bo góry niosą niespodzianki, a ja uwielbiam je odkrywać!

*Parowóz Kriegslok serii 555 (dokładniej seria 555.0 lub 555.3 ČSD) to czechosłowackie oznaczenie dla niemieckich parowozów wojennych DRB Class 52  link 

Komentarze